Modlitwa za Kościół

Udostępnij


Czytanie Slowa Bozego

Alleluja, Alleluja, Alleluja!

Ja jestem dobrym pasterzem,
a owce Moje słuchają Mego głosu,
i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz.

Alleluja, Alleluja, Alleluja!

Łukasza 9,7-9

O wszystkich tych wydarzeniach usłyszał również tetrarcha Herod i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że Eliasz się zjawił; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Lecz Herod mówił: «Jana ja ściąć kazałem. Któż więc jest Ten, o którym takie rzeczy słyszę?» I chciał Go zobaczyć.

 

Alleluja, Alleluja, Alleluja!

Daję Wam przykazanie nowe:
miłujcie się, jak ja Was umiłowałem.

Alleluja, Alleluja, Alleluja!

Sława tego Mistrza dotarła także na dwór Heroda Antypasa. Niezgodność wieści o Jezusie spowodowała jednak niepokój i zakłopotanie tetrarchy. Byli tacy, którzy mówili, że młodym rabinem jest zmartwychwstały Jan Chrzciciel, podczas gdy inni myśleli, że to Eliasz, który się pojawił. Herod, w tym psychologicznym napięciu złożonym z niepokoju i strachu, wciąż próbował Go spotkać. Jednak nie jest to pragnienie człowieka, który chce usłyszeć i zrozumieć to nowe proroctwo, które poruszyło serca tak wielu ludzi. Herod jeszcze tego nie wie, ale nadejdzie czas, kiedy spotka tego młodego proroka, a będzie to dzień sądu, kiedy Piłat postanowił wysłać mu Go jako więźnia. Pragnienie Heroda, by spotkać Jezusa, nie jest takie jak pragnienie Zacheusza, który wspiął się na drzewo, ani jak pragnienie dwóch Greków, którzy udali się do Filipa i Andrzeja, aby poprosić ich o spotkanie z tym Mistrzem. Oni chcieli naprawdę zrozumieć słowa i działania tego młodego proroka i dlatego sami wyruszyli, by Go szukać. Herod natomiast czeka, aż Jezus przyjdzie do niego. Ale nie spotyka się Pana, jeśli nie „wychodzi się” poza siebie, jeśli nie porzuca się swojej pychy. Spotkanie z Jezusem jest osobiste, bezpośrednie, wręcz prostsze, ponieważ wiele epizodów ewangelicznych pokazuje nam, jak nawiązać z Nim więź. Wystarczy podejść do Niego z dostępnym sercem i porozmawiać z Nim, a nawet podnieść głos i błagać o pomoc lub tylko dotknąć rąbka Jego płaszcza, aby poczuć siłę Jego obecności. Herod natomiast daje się kierować jedynie ciekawością, nie mając zamiaru zmieniać swojego życia, bez dyspozycyjności serca, by pozwolić się kochać i sobie pomóc. Herod pozostał zamknięty w swoim „zamku”, w swoim indywidualistycznym zamknięciu i nie mógł spotkać Jezusa. Pozostanie więc sam.